Informacje

Latam razem z moim łabędziem

Trzy lata temu ich dom zaczął się wzbogacać o nowych lokatorów. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nowymi mieszkańcami zostały łabędzie. Tutulek i Tusia to zgodna para



Pierwszy łabędź do gospodarstwa Olszewskich trafił z … wysypiska śmieci.
- Tutulek trafił do nas niemal trzy lata temu. Ktoś musiał go tam porzucić. Szukaliśmy z mężem stada, jednak nie udało się odnaleźć rodziny Tutulka i został z nami – mówi Elżbieta Olszewska. – Tusia jest z nami od roku. Zadzwonił do nas znajomy i poprosił, abyśmy zaopiekowali się nią, ponieważ inaczej zginie. Gdy ją odbieraliśmy, miała uszkodzony dzióbek i nie mogła jeść, była wyczerpana. Udało się ją uratować dzięki naszemu znajomemu, który jest weterynarzem – dodaje E. Olszewska.
Tusia nadal ma problemy z dziobem, trudno jej jeść w sposób typowy dla łabędzia. Pokarm dla niej trafia do miski. Oba ptaki zajadają się burakami, ziemniakami, zbożem, marchewką, sałatą i makaronem.
- Gdy pierwszy raz posmakowały makaronu, który zrobiłam, po prostu oszalały z zachwytu. Kiedy kupuję makaron, to zawsze chcą go jeść. Musi być w tym jakaś chemia, którą wyczuwają – mówi nasza rozmówczyni.

Nie odleci
Z upływem czasu Tutulek coraz częściej miał potrzebę rozwijania skrzydeł, jednak rzadko robił to sam. Domagał się towarzystwa gospodarzy.
- Bywało tak, że podchodził pod balkon i uderzał dziobem w szybę wołając mnie. Wtedy już wiedziałam, że chce ze mną polatać. Brałam białe prześcieradło, które zarzucałam na siebie, rozkładałam ręce i machałam razem z nim. Gdy już się uniósł, wtedy leciał, a ja biegłam obok niego. To wspaniałe uczucie móc doświadczyć czegoś tak pięknego. Człowiek może się  wtedy zapomnieć – relacjonuje E. Olszewska. – W pewnym momencie, gdy był już na wysokości mojej głowy, swoją opuszczał w dół, widząc, że nadal jestem na ziemi. Nigdy nie odleciał dalej beze mnie i zawsze lądował. Jest do mnie mocno przywiązany i tylko mi pozwala do siebie podejść. Innych natomiast może zaatakować. Odkąd pojawiła się Tusia, więcej czasu woli jednak spędzać z nią – dodaje rozmówczyni.

Razem w stawie
Młoda para najwięcej czasu spędza wspólnie w nowo wybudowanym oczku wodnym, które znajduje się na podwórku przed domem państwa Olszewskich. Odkąd połączył je los, łabędzie są nierozłączne. Pary tego gatunku są monogamiczne.
- Gdy partner utraci partnerkę, wtedy nie szuka innej, po prostu na zawsze już zostaje sam. Obecnie Tusia jest jeszcze za młoda na to, aby mieć potomstwo, ale razem jest im ze sobą dobrze. Gdy Tutulek gdzieś idzie, ona od razu leci za nim. Wie, że w każdej chwili może się za nim schować, a on ją obroni – mówi E. Olszewska. – Mimo młodego wieku dochodzi również do zalotów. On buduje dla niej co jakiś czas gniazda na podwórku, jednak ona nigdy do nich nie wchodzi – relacjonuje.
Ptaki śpią w sianie złożonym na podwórku. Kładą się zazwyczaj o tej samej porze, latem śpią na środku oczka wodnego, które gospodarze chcą w przyszłości powiększyć.
- Nie wiemy, czy poradziłyby sobie na wolności. Każdego dnia, gdy wstaję, sprawdzam, czy nie odleciały, tak mocno jestem do nich przywiązana – kończy E. Olszewska.



Grzegorz Smolnik :: 01.12.2011

Ostatni numer Gazety Gryfińskiej



Video Gazety Gryfińskiej
Wyszukiwarka Gazety Gryfińskiej

GAZETA GRYFIŃSKA

Projektowanie stron internetowych - kostek.net