Informacje
Kulą u nogi są nasze drogi
Rozmowa z Wojciechem Konarskim, starostą powiatu gryfińskiego
Minął już prawie rok kadencji. Na jaką ocenę zasłużył starosta i zarząd powiatu?
- W różnych dziedzinach byłyby różne oceny. Dotyczą one całego zespołu, czyli też urzędników, bo bez nich sami nic nie zrobilibyśmy.
To z czego szóstka, a z czego jedynka?
- Uważam, że z pracy merytorycznej zasłużyliśmy na czwórkę z plusem. A ta gorsza ocena, to kwestia polityki informacyjnej. Aczkolwiek podjęliśmy już działania, aby to poprawić.
Chodzi o zatrudnienie pana Kordylasińskiego, bez konkursu przyjętego męża wiceprzewodniczącej rady powiatu?
- Zgadza się. O zatrudnieniu zadecydowały znane mi umiejętności i przygotowanie wymienionej osoby do realizacji zadań, które chcemy podjąć. Umowa jest podpisana na rok, dotyczy stanowiska pomocniczego, na które nie wymagany jest konkurs.
I co ma się w tym roku wydarzyć?
- Intensyfikacja działań informacyjnych, wcześniej je zaniedbaliśmy, chcemy poprawy choćby treści na naszej stronie internetowej. Chcemy przygotowywać pełną informację dla mieszkańców. Angażujemy się też jako lider we wspólne działania z gminami nad utworzeniem wspólnej oferty turystycznej. Chcemy mocniej zaangażować się w działania stowarzyszeń i innych instytucji działających na rzecz rozwoju turystyki.
Mówiąc wprost chwalić się.
- Czasami tak trzeba. Szczególnie, jak się ma czym.
A jest czym?
- Jesteśmy zadowoleni z tego, że nasze priorytety są realizowane. Wiadomo, że mieszkańcy często narzekają na stan dróg, a powiat ma ich najwięcej. W tym roku sporo w nich poprawiliśmy, wydaliśmy na ten cel jedną piątą budżetu. To rekord.
Czyli jaką kwotę?
- Około 14 milionów złotych. We współpracy z różnymi partnerami, także z wykorzystaniem środków krajowych i unijnych.
Nowa droga Bartkowo – Gajki to plus, ale czy można się spodziewać utrzymania takiego poziomu wydatków?
- Plan 2012 to osiem milionów środków naszych. Zobaczymy, ile uda się pozyskać.
Potrzeba sześciu, aby utrzymać tegoroczny poziom.
- Niemal na pewno otrzymamy dofinansowanie z programu schetynówek, choć teraz dofinansowanie wyniesie tylko 30%, a nie 50% jak do tej pory i nie będzie wyższe niż milion złotych. To będzie remont w Chojnie, ulice Żółkiewskiego i Dworcowa. W Gryfinie chcemy rozpocząć bardzo duże zadanie, potrzeba będzie kilku lat, aby je skończyć, a chodzi o remont drogi Gryfino – Linie, czyli wyjazdu ulicą Armii Krajowej w kierunku Borzymia. Chcemy położenia nowej nakładki, umocnienia pobocza, a w terenie zabudowanym położenia chodników.
Dlaczego akurat ta droga?
- Ze względu na to, że jest to droga zbiorcza o znacznym natężeniu ruchu. Jej stan techniczny pogarsza się. Znajduje się ona w przyjętym planie remontów i takie też były wnioski radnych z Gryfina.
Czy powiat jest w stanie przeznaczać stale jedną piątą wydatków na cele drogowe?
- To bardzo duży wysiłek, w pierwszej kolejności musimy opłacić placówki pomocy społecznej i szkoły, spłacać kredyty zaciągnięte w poprzednich kadencjach. Jeżeli miałbym ocenić, ile lat potrzeba, aby poprawić wszystkie drogi, nawet przy tym poziomie wydatków, to nie byłyby to optymistyczne informacje.
Drogi powiatowe nie są synonimem dobrej jakości.
- Takie inwestycje jak Bartkowo – Gajki, Lubanowo – Babinek, czy Trzcińsko Zdrój – Warnice zmieniają ten obraz.
Stan innych nie jest zadawalający.
- Trzeba przetrwać kryzys, który teraz ograniczył program schetynówek, moim zdaniem to najlepszy program rządowy, lepszy nawet od budowy Orlików. Mam nadzieję, że będzie rozwijany, jak poprawi się sytuacja finansowa państwa.
Teraz ze zmniejszonym dofinansowaniem jest raczej zwijany.
- Tak, trudno, będziemy mieć mniejsze dofinansowanie. A cena remontu nie maleje, kilometr drogi poza miastem to milion złotych, kilometr w mieście 2-2,5 miliona. Nie zmienia to faktu, że nawet z tych mniejszych pieniędzy należy się cieszyć, bo każdy metr i każdy kilometr naprawionej drogi służy mieszkańcom.
Druga sprawa to prywatyzacja szpitala.
- Wolałbym o tym mówić za dwa lata, gdy okaże się, czy nasze założenia się spełnią.
Aby je każdy mieszkaniec mógł zweryfikować, trzeba o nich teraz powiedzieć.
- Intensywnie pracujemy nad zbyciem udziałów w spółce zarządzającej szpitalem. Ciągle prowadzimy rozmowy z dwoma podmiotami, które chcą z nami współpracować. Trzeba dograć sprawy inwestycyjne, pracownicze i inne, bo na przełomie grudnia i stycznia chcemy dokonać wyboru.
Spośród dwóch zainteresowanych spółek?
- To nie tylko zainteresowanie, ale formalne złożenie oferty wiążącej. Z oboma podmiotami rozmawiamy już o szczegółach, o tym, co dokładnie ma się w szpitalu zdarzyć.
Szpital zarządzany przez prywatny podmiot będzie funkcjonował lepiej?
- Sprzedajemy większość udziałów, ale zostawiamy sobie prawo głosu w najważniejszych sprawach. Liczymy na wzmocnienie i rozwinięcie świadczonych u nas usług zdrowotnych. Jeżeli tego nie zrobimy, będziemy w bardzo trudnej sytuacji.
Czy w naszym przypadku możemy zagwarantować sobie to, że żaden oddział nie zniknie.
- Pewne będzie to, że bez zgody władz powiatu nie będzie można takiej operacji przeprowadzić. Na dzień dzisiejszy chcemy, aby wszystkie oddziały się rozwijały. Usługi w szpitalu muszą być kształtowane od zapotrzebowania i w zgodzie z polityką NFZ. Dlatego nie można przesądzić, że w przyszłości, bez względu czy byłby wspólnik, czy też nie, o potrzebie rozważenia takiej opcji. W przyszłości może zniknąć zapotrzebowanie na niektóre usługi, a pojawić się na inne.
A co jest najważniejszą sprawą w inwestycjach?
- Konieczne jest zakończenie prac remontowych w budynku przy ul. Armii Krajowej i drobna, ale istotna zmiana w szpitalu. Chcemy, aby pojawiła się tam recepcja, podnosząca jakość obsługi pacjenta. Również inwestowanie w nowy sprzęt medyczny. W 2016 roku musimy spełniać wyższe standardy.
Potrzebny będzie nowy budynek, kto za niego zapłaci?
- Wszystko będzie zależeć od tego, kto będzie posiadał jaką część udziałów w spółce. Docelowo, moim zdaniem, powinno być tak, że powiat zostawi sobie dziesięć procent. Wówczas np. przy inwestycji wartej 10 milionów my pokryjemy milion, a współudziałowiec pozostałe środki. Chyba, że spółka będzie w tak dobrej kondycji, że sfinansuje zadanie z własnych środków.
Aby każdy z mieszkańców mógł zweryfikować realizację tych planów, proszę powiedzieć, jak będzie wyglądał szpital w Gryfinie w roku 2014. Przekonamy się, czy to się sprawdzi.
- Szpital ma lepszy kontrakt z NFZ niż obecnie. Usługi specjalistów są świadczone szerzej. Obok starego budynku zaczyna wyrastać nowy obiekt, który pomieści blok operacyjny i inne usługi.
rozm tm :: 28.12.2011




