Informacje

Odcięli nas od świata



Mieszkańcy ulicy Czechosłowackiej mają problem z dojazdem do swoich domów. Podczas budowy wału przeciwpowodziowego zniszczono drogę oraz most łączący ich posesje z miastem. Nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności, by to naprawić. Sprawą zajmie się teraz prawnik poszkodowanych



Kiedy zapadła decyzja o budowie wałów przeciwpowodziowych przy Odrze i Tywie, wielu mieszkańców Gryfina się cieszyło, koniec z miejscowymi podtopieniami, mówili. Dzisiaj jednak niektórzy z tytułu tej inwestycji mają powody do zmartwień.
– Już zanim zaczęła się budowa, to droga była w nieciekawym stanie – mówi Elżbieta Borkowska. – Dzisiaj droga ma tyle dziur, że jeżdżenie nią jest prawdziwym koszmarem, samochodem jest trudno, o przejściu suchą stopą nawet nie mówimy – dodaje zażenowana.
Mieszkańcy posesji przy ulicy Czechosłowackiej postanowili problem rozwiązać. Próbowali sprawę załatwić polubownie.
– Poruszaliśmy ten problem w urzędzie, nawet zaproponowaliśmy, że się wszyscy zrzucimy na betonowe płyty, by potem je ułożyć w miejscach, w których nie ma asfaltu – mówią. – Ale urzędnicy nam powiedzieli, że jeśli tak zrobimy, to już wtedy fragment ulicy stanie się naszą własnością i sami będziemy musieli tutaj wszystko robić, nawet odśnieżać – dodają.
Kiedy wjechały ciężkie maszyny budowlane na Czechosłowacką, to zaczął się prawdziwy koszmar. Dziura na dziurze, do tego zniszczony most na Tywie. Mieszkańcy nie chcą pozostawić tej sprawy w takim stanie. Chcą walczyć o skrawek drogi i most, bo jak twierdzą, zostali całkowicie odcięci od miasta i jakakolwiek ewentualna ewakuacja będzie niemożliwa. Skontaktowali się z prawnikiem, teraz będzie ich reprezentowała kancelaria Elżbiety Kotyni.
– Spotkaliśmy się z burmistrzem, obiecał pochylić się nad problemem – mówi radczyni prawna. – Obecnie jesteśmy w trakcie przygotowania odpowiednich pism, jakie przedłożymy Zarządowi Melioracji. Henryk Piłat zapewnił nas, że poprze naszą inicjatywę. Najbardziej byliśmy zaskoczeni tym, że burmistrz dziwił się, iż na posesjach na końcu Czechosłowackiej znajdują się domy mieszkalne, a tak być nie powinno. Ale przecież to magistrat wydał pozwolenia na budowę – nakreśla sprawę.
Henryk Piłat zapytany o sprawę odpowiada krótko:
– Most łączący Czechosłowacką z posesjami jest własnością gminy. Wykonamy niezbędne ekspertyzy, które dadzą nam informacje, czy rzeczywiście ten obiekt wymaga naprawy i czy jest to wina wykonawcy prac. Będziemy żądali naprawienia szkód, a jeśli zaistnieje potrzeba budowy nowego mostu, to będziemy szukali takich środków w przyszłorocznym budżecie – dodaje.
Tomasz Płowens, dyrektor Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie nie jest przekonany o winie wykonawcy robót.
– W umowie z wykonawcą prac mamy zapis, że ten ma obowiązek naprawy wszystkich szkód powstałych z jego winy – wyjaśnia. – Podczas budowy wału na pewno nie korzystano z mostu i na pewno go nikt nie zniszczył. Jako element komunikacji most ten jest własnością gminy i niech ona zajmie się jego naprawą lub przebudową. Nie będziemy robili czegoś, co do nas nie należy – informuje.
Właścicielom posesji przy Częstochowskiej trudno uwierzyć, że pójdzie gładko. Elżbieta Borkowska zaproponowała nawet burmistrzowi, że odda część swojej posesji pod inwestycję, jeśli tylko magistrat zdecyduje się przebudować niebezpieczny most.
– Most spinający Czechosłowacką z dwiema posesjami jest całkowicie zniszczony, teraz nie ma już tu czego naprawiać – mówi rozżalona. – Nikt przez lata nie chciał się tym zająć, a teraz należy wybudować nowy, pewnie trzeba na to wyłożyć z 500 tys. złotych. A powinno się to zrobić nie kiedyś, tylko teraz, bo most jest niebezpieczny. Nie tylko my z niego korzystamy. Kiedy jest ciepło, to dużo ludzi tędy spaceruje, w moście są dziury, wystają ostre pręty. Wcześniej czy później dojdzie tutaj do wypadku – dodaje.

Rafał Remont :: 11.01.2012

Ostatni numer Gazety Gryfińskiej



Video Gazety Gryfińskiej
Wyszukiwarka Gazety Gryfińskiej

GAZETA GRYFIŃSKA

Projektowanie stron internetowych - kostek.net