Informacje

Byliśmy mięsem armatnim



Długa dyskusja na sesji dotycząca przyszłości rynku uwidoczniła to, że ciężko będzie o kompromisowe rozwiązanie



Burmistrz przedstawiając sytuację stwierdził, że za dwa miesiące zaprezentuje kupcom kolejny pomysł. Wcześniej mówiło się o koncepcji budowy nowego targowiska na terenach byłej betoniarni, to miejsce nie zyskało jednak uznania kupców. Alternatywą było miejsce przy Rapackiego, plan zakłada zlokalizowanie rynku za nową Biedronką, ale wówczas należałoby wykupić i wyburzyć istniejące tam budynki.
- To około sześciu milionów złotych, może lepiej postawić za to nowe przedszkole – oceniał radny Marek Suchomski.
Burmistrz podkreślał, że zrezygnuje z tego miejsca, a prowadzone rozmowy mają doprowadzić do tego, że rynek będzie mógł zostać przeniesiony na Rapackiego, ale na wolny teren położony bliżej rzeki.
- Dlaczego nie ma porozumienia z kupcami, choćby z tymi, którzy już niedługo muszą być przeniesieni z uwagi na rozpoczynające się prace przy nabrzeżu – pytał przewodniczący Sawaryn.
Burmistrz zapewniał, że wszyscy otrzymają nowe propozycje przenosin w głąb rynku.
- A co, jeżeli ktoś nie przyjmie wypowiedzenia, wówczas trzeba będzie iść do sądu, a czasu na to nie mamy – dopytywał M. Sawaryn.
- Nie mam sygnału, że ktoś wypowiedzenia nie przyjmie – mówił H. Piłat.

Ignorowano nas
Głos zabrali też przedstawiciele kupców.
- Byliśmy ignorowani, temat jest znany od dziesięciu lat, od roku nie możemy doczekać się rozmów, na które jesteśmy gotowi – podkreślał reprezentujący środowisko kupieckie Aleksander Wojnicz. Jego zdaniem w postępowaniu gminy nie ma logiki, bo najpierw przedstawiano kupcom koncepcję Fabryki Filcu, która miała kosztować kilkanaście milionów, a teraz rezygnuje się z Rapackiego, z miejsca, które wskazywał plan miejscowy, właśnie z powodu kosztów.
- Przed wyborami byliśmy traktowani jak mięso armatnie – gorzko oceniał A. Wojnicz.
Przewodniczący Sawaryn proponował zorganizowanie odrębnych spotkań poza sesją i przedstawienie kupcom dokładnej mapy drogowej postępowania, czyli harmonogramu z dokładnymi datami spotkań i prac. Wcześniej Henryk Piłat zapowiedział, że targowisko w obecnym miejscu pozostanie jeszcze dwa lata.
- To nie są aż dwa lata, to tylko dwa lata – dodawała inna reprezentantka kupców Mariola Hajdaś. Wypomniała ona burmistrzowi, że w 2010 roku przed wyborami mówił o pozostaniu targowiska w obecnym miejscu.

Plan bez zmian
Przewodniczący Sawaryn pytał burmistrza, czy ten jest skłonny rozważyć zmianę planu miejscowego kwartałów nadodrzańskich, ale Henryk Piłat przypomniał, że plan został uchwalony bez uwag, a teraz toczą się już rozmowy z potencjalnymi inwestorami. Zresztą niedawno radni wyrazili zgodę na sprzedaż tych kwartałów.
- Wielkiego przełomu nie było, ale może wreszcie wydarzy się coś konkretnego. Na razie nie ma żadnych jasnych propozycji dla nas – podkreślali kupcy po sesji. Ich zdaniem w handlu liczy się miejsce, i o ile lokalizacja przy Biedronce jest do zaakceptowania, to przeniesienie do tylnej części kompleksu handlowego przy Rapackiego nie jest dla nich atrakcyjnym rozwiązaniem. Wizja burmistrza zakłada to, że gmina pozyska (kupi lub wydzierżawi od spółdzielni Piast) teren w tym miejscu. Zostanie on utwardzony i doprowadzone będą tam media, ale budynki miałyby być postawione przez handlujących.
- To będzie trudne, nie mamy pieniędzy na inwestycje, trzeba byłoby zaciągać kredyt. Przypominam też, że nie jesteśmy meblem, który można przenosić z miejsca na miejsce – dodawał A. Wojnicz.

Reprezentant kupców podkreślał, że pomimo ich gotowości do rozmów, są oni ignorowani przez władzę.

Tomasz Miler :: 31.01.2012


Ostatni numer Gazety Gryfińskiej


Video Gazety Gryfińskiej
Wyszukiwarka Gazety Gryfińskiej

GAZETA GRYFIŃSKA

Projektowanie stron internetowych - kostek.net