Informacje
Na lód wchodzimy z głową

Nagły spadek temperatury sprawił, że szybko zaczęły zamarzać zbiorniki wodne. To sprzyja zabawom na lodzie, ale wchodzenie na niego zawsze jest niebezpieczne. Rozwiązaniem mogłoby być lodowisko w mieście...
Lód bywa zdradliwy, nawet kiedy tafla ma grubość kilkunastu centymetrów, to i tak należy stąpać po nim ostrożnie. Skute lodem akweny są nie lada gratką dla miłośników łyżwiarstwa i wędkarzy, którzy mówią, że jeśli łowić okonia, to tylko na pierwszym lodzie.
Pomocne dla tych, którzy chcieliby pojeździć na łyżwach mogłoby się okazać małe, sztuczne lodowisko. Takiego na terenie Gryfina jednak w tym troku nie będzie.
– Nie ma miejsca i warunków, by takie lodowisko przygotować – mówi Tadeusz Samoń z gryfińskiego OSiR-u. – Organizowaliśmy je w poprzednich latach, w okresie ferii, ale zainteresowanie ze strony dzieci było znikome. Dzisiaj jedynym miejscem mógłby być teren skate parku, ale tam asfaltowe podłoże jest niestety bardzo dziurawe i nie jest w stanie utrzymać wody. Ponadto nie ma śniegu, jak w poprzednich latach, tak więc nie ma w jaki sposób zbudować bandy, która wodę mogłaby utrzymywać – wyjaśnia.
Brak lodowiska może zachęcać łyżwiarzy do wchodzenia na lód jezior i stawów, jakich w okolicy niemało. Należy jednak na taki lód wchodzić z głową i należytą rozwagą.
O ile sami łyżwiarze potrafią być cierpliwi, to wędkarze... często ryzykują. Niestety to oni najczęściej są ofiarami załamań lodu. Dla nich też sztuczne lodowiska nie mają znaczenia, bo przecież ryb szukają w dużych, naturalnych akwenach.
– My nikomu zakazać wchodzenia na lód nie możemy – mówi Arkadiusz Rybicki ze Straży Miejskiej w Gryfinie. – Możemy jedynie apelować do rozsądku, każdy, kto wchodzi na lód, robi to na własną odpowiedzialność – dodaje.
Aby mówić o bezpiecznym chodzeniu po lodzie, muszą być spełnione pewne warunki, przede wszystkim tafla powinna mieć przynajmniej 15 cm grubości. Pierwszym sygnałem o tym, że chodzenie po lodzie staje się niebezpieczne, jest pojawiająca się na powierzchni woda. To pierwsza oznaka, że lód rozmarza. Jest mniej wytrzymały przy wszelkiego rodzaju zaroślach. Gdy widzimy ciemniejsze miejsca z widoczną pod spodem wodą, lepiej nie sprawdzajmy wytrzymałości lodu. Na zamarznięte zbiorniki wodne nigdy nie powinniśmy wchodzić sami, upewnijmy się, że ktoś jest w pobliżu i w razie potrzeby może udzielić nam pomocy. Pamiętajmy też, że wody płynące lub wody w okolicach cieków wodnych, elektrowni, etc. mają inną temperaturę i później zamarzają. Lód w takich miejscach bywa wyjątkowo zdradliwy.
<ramka>
Co zrobić, gdy załamie się lód?
Zachowajmy spokój i próbujmy wezwać pomoc. Najlepiej położyć się płasko na wodzie, rozłożyć szeroko ręce i starać się wpełznąć na lód. Po wyjściu na lód starajmy się poruszać w kierunku brzegu, czołgając się cały czas po lodzie.
Jeśli zauważymy osobę tonącą, to nie biegnijmy w jej kierunku, ponieważ pod nami również może załamać się lód. Nie wolno też podchodzić do przerębla w postawie wyprostowanej, ponieważ zwiększamy w ten sposób punktowy nacisk na lód, który może załamać się pod ratującym. Do tonącego najlepiej się zbliżyć czołgając.
Jeśli w zasięgu ręki mamy długi sznur, szalik lub grubą gałąź, spróbujmy podczołgać się na odległość rzutu i starajmy się podać poszkodowanemu drugi koniec.
Jeśli sami nie mamy możliwości udzielić poszkodowanemu pomocy, natychmiast poinformujmy o wypadku najbliższą jednostkę policji lub straży pożarnej.
Po wyciągnięciu osoby poszkodowanej z wody należy okryć ją czymś ciepłym (płaszczem, kurtką) i jak najszybciej przetransportować do zamkniętego, ogrzewanego pomieszczenia, aby zapobiec dalszej utracie ciepła. Pamiętajmy, że nie wolno poszkodowanego polewać ciepłą wodą, ponieważ może to spowodować u niego szok termiczny.
W miarę możliwości należy podać poszkodowanemu słodkie i ciepłe (ale nie gorące) płyny do picia. Osobę poszkodowaną powinien także obejrzeć lekarz.
rr
Rafał Remont :: 08.02.2012




